czwartek, 12 listopada 2009
piątek, 16 października 2009
z kontekstu
Jakoś to wszystko się toczy swoim torem, czasem mam wrażenie , że bez mojego specjalnego zaangażowania. Dzień za dniem , godzina za godziną… Monotonia.. może i nawet nuda. Blog leży odłogiem, wszystko leży rzucone kąt, nic mnie nie pochłania, jak kiedyś, nic nie jest w stanie odebrać mi „rozumu”, czuję się wyjałowiona. I im bardziej powtarzam sobie , że ehh może jutro coś zacznę, ehh może by tak .. i nic , zero działania. Z rzeczy powszednich, to wczoraj odebrałam którąś już tam przesyłkę nie do mnie , hymn geniusza nie trzeba , że to kolejny zakup rzeczonego – zakazany zakup, czyli kochane to była prawdziwa okazja – tak oto znów wzbogacił się o kolejny obiektyw , a przecież niby oszczędzamy. No tak nie będę mu odmawiać pasji, blokować zainteresowań, których Mi ostatnio brak – drażni mnie ten stan.
A poza tym to doświadczyłam , niedawno uczucia jednoczesnej ulgi i tzw kłucia , bo przecież nie znamy dnia ani godziny , obydwoje się zdecydowaliśmy, ja oczywiście pełna obaw, że nie jestem gotowa, że sobie nie poradzę, i same tam takie pesymyśli bezsensowne ( a może jednak nie do końca takie bez sensu). No i jak przychodzi ten dzień to jest takie uffff ogromne i kłucie w środku i weź się tu jakoś odnajdź kobieto.
sobota, 26 września 2009
wrócona
Jestem wypoczęta, odprężona z uśmiechem . Urlop był taki jaki właśnie miał być . Trochę ciężko było wracać , Wrocław znów mnie uwiódł , teraz nawet jakoś nawet Gdynia wydaje mi się taka jakaś nie taka jak zawsze. Praga -miód , prażanie niesamowicie otwarci, Wiedeń jakoś nie zdobył mojej duszy . Na razie powoli wgryzam się w stare trybiki, w pracy na szczęście obyło się bez szoku pourlopowego ale wiadomo wracać do niej nie chciałam, ciągle nie mogę się tam zgrać, zwyczajnie nie pasuję tam do reszty, a w mieszkaniu jakoś tak cicho , nie ma psa domagającego się pieszczot , gwaru rozmów i kręcącej się rodziny. Kompletnie inny świat ;) Każda wizyta w domu to łapczywe nasycanie się rodziną , przyjaciółmi, każda chwila spędzona z nimi jest dla mnie niezwykle ważna. Cholernie mi ich tu brakuje.
W głowie mam mnóstwo obrazów z ostatnich tygodni , chciałabym je jakoś utrwalić, namacalnie , można tak?
sobota, 12 września 2009
niedziela, 09 sierpnia 2009
ahuuaaa
Żeby było jasne ja wciąż nie na urlopie, jeszcze miesiąc i mam nadzieję się wybyczyć, psychicznie zresetować i oddawać się wszelkim zachciankom!!! A póki co lato w 3mieście daje się w pełni we znaki. I odstawiłam piguły – zapowiada się rollercoaster :)
poniedziałek, 27 lipca 2009
paraf
Ogłoszenie paranieparafialne!!!
Ktoś może zna fajne miejsce na nocleg w Pradze- obędzie się bez jakiś specjalnych luksusów hostel , pensjonat itp. ???
niedziela, 26 lipca 2009
hokus pokus
Co zrobi mężczyzna , który nie chce iśc na rolki ze swoją ukochaną? Zaproponuje jej spacerek po lesie , przy czym nie napomni ani słówkiem że będzie to wyprawa w puszcze z krzaczorami, stromymi podchodami i walka o byt bo albo się wypierdolę z tej górki albo i nie ale i tak będę kląć na czym świat stoi umorusana błockiem. No i tak właśnie na te rolki sobie „poszłam” bo padłam bez sił prawie.
Wczorajszy dzień pełen wrażeń, dotykowych , słuchowych i wzrokowych – dałam mały koncert na gitarze , wywołałam tsunami, robiłam czary mary z kulą szklaną, zamieniłam się w obłok pary, zmieniałam swoje kształty- dzień jak codzień prawie;)
czwartek, 23 lipca 2009
lody lody lody dla ochłody pffff topnieję od tego gorąca!!!
normalnie palma mi odbije zaraz...
bryzy potrzebuję !! i dobrej książki ( nie mam weny na zakup nowej) i hamaka i świętego spokoju
środa, 15 lipca 2009
skwarno
Skwar, lepiące powietrze … Nie mam siły nawet noga ruszyć, cały dzień jakiś taki lepki, a ludzie w pracy na granicy szaleństwa , nabuzowani…jakoś na szczęście mi się nie udzieliło ale rytm pracy trochę zburzyło. Teraz zaległam z zimnym piwem i czuję jak mnie lekko siekło- to chyba ten gorąc mnie tak osłabił. Urlop potrzebny od zaraz!!!!
sobota, 11 lipca 2009
nie wyschnie ;p
Że nie literuję to nie znaczy że mnie pochłonęło .. jestem bo gdzie ja mam być Jak nie tu to tam , kręcę się w pobliżu. Lato w pełni więcej zażywam powietrza poza domowego. Jeszcze przed urlopem, nie do końca rozplanowanym ale potrzebny mi jak diabli, bo rano trudno mi się zwlec do pracy a wieczorem szybciutko padam i odpływam . Obecnie nasze domostwo jest w zwiększonej liczbie o sztuk dwie więcej w postaci sister i maminy, które hasają sobie po 3miejskich ścieżkach beztrosko . Mi i Rzeczonemu brakuje tej beztroski bo też byśmy tak chcieli hasać ale zgranie naszych urlopów będzie arcy trudnym zadaniem !! Póki co jutro nacieram na Jastarnię z turystkami – zapowiada się ciekawe zakończenie weekendu. A potem do pracy – eeehh blehhhh. Gdyby nie ten kryzys to może dało by radę inaczej a tak muszę się przemęczyć. Zresztą jest istnieje 1 szansa na ileś tam zylionów czegoś tam ,że i mnie owa zapaść dotknie , jakoś się tym nie zamartwiam i nie gryzę bo i po co . W naszym kraju i tak panuje przesyt maruderów i narzekaczy . Coraz bardziej mnie irytuje ta nasza narodowa cecha. |
O autorze
Ostatnie notki
Zakładki:
Smakuję oczami
No Access
Moje Fu
disappeared
skarbiec
Inne
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||